Wyszło pięknie - nie do końca

„Nie, nie żałuję 

Przeciwnie bardzo ci dziękuję
Za to, że jesteś moim krajem 
Że jesteś piekłem mym i rajem”

Wyszło pięknie. Łochów zyskał odrestaurowany budynek dworca kolejowego, który już nie odstrasza, a zachęca do odwiedzin naszego miasteczka. Oprócz kasy biletowej, poczekalni jest miejsce na punkt gastronomiczny, jest piękna sala konferencyjna z windą.

Może kiedyś znajdzie się miejsce na punkt informacji turystycznej.  Wszystko nowe, ładne i funkcjonale. Ładne połączenie  zabytkowych  elementów  architektonicznych z nowoczesnymi materiałami wykończeniowymi i wyposażeniem. Kto jeszcze nie widział, to zachęcam do odwiedzin. Mówiąc z patosem, dworzec kolejowy to drzwi wejściowe do miasta. Turysta, który przyjeżdżał do Łochowa nie pytał, kto jest właścicielem budynku, tylko zastanawiał się, co może spotkać go w mieście, które wita ruiną, ale to już przeszłość. 

Wszystko byłoby pięknie podczas oddania do użytku i uroczystego poświęcenia obiektu, gdyby nie pominięto kilka drobnych szczegółów i osób. Kilka zdań uzupełnienia historii dworca przedstawionej podczas uroczystości otwarcia. Rys historyczny jest powszechnie znany. Jednak dworzec ten nie został własnością gmina za dotknięciem czarodziejskiej różczki, ale w wyniku długich starań i negocjacji w poprzednim właścicielem, czyli Skarbem Państwa. Bez widoków, że PKP podejmie modernizację budynku dworca, który odstraszał potencjalnych śmiałków do wyjścia z pociągu na stacji Łochów, ówczesny burmistrz podjął starania o przejecie obiektu. W 2006 roku dworzec stał się własnością gminy za zobowiązania podatkowe PKP, w wysokości 160 tyś zł. Potem opracowywanie projektu architektoniczno-budowlanego, wpisanie do rejestru zabytków, gdyż mało tych zabytków w naszej okolicy i warto co cenniejsze chronić. Wpis do rejestru zabytków miał również rozszerzyć możliwości w pozyskaniu dofinansowania z UE, ale jak tu konkurować z zabytkami Warszawy? Jak przypomniał obecny burmistrz na marcowej sesji Rady Miejskiej w Łochowie (oczywiście bardziej chcąc dokuczyć niż pochwalić) pięć razy, z różnych funduszy, próbowaliśmy pozyskać dofinansowanie zewnętrzne na remont dworca, a on tylko raz, ale również ze skutkiem negatywnym. Próbowaliśmy pozyskać dotacje, próbowaliśmy znaleźć inwestora do partnerstwa publiczno-prywatnego, ale nikt nie dostrzegł potencjału biznesowego w budynku. Obiekt przedstawia jakąkolwiek wartość przede wszystkim dla gminy. Jedna z korzyści tego starania to fakt, że otrzymaliśmy wyróżnienie w zakresie projektów PPP w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i rozgłos dla naszego projektu.

Mimo braku pozyskania dofinansowania, ale z nadzieją na dofinansowanie w nowej perspektywie funduszy Unii Europejskiej, ówczesny Burmistrz Łochowa, śp. Marian Dzięcioł podjął decyzję i przekonał do niej radnych, o przystąpieniu do modernizacji budynku dworca.

Nie żałuję, że opóźniłam kilka miesięcy rozpoczęcie inwestycji w celu opracowania dokumentacji wykonawczej, gdzie można było określić standard wykończenia, opisać pomysł odsłonięcia zabytkowych stalowych dźwigarów dachowych, wykonanych przed wojną w fabryce w Ostrówku. Prezentują się dziś ładnie. Umowy z wykonawcą, śp. Marian Dzięcioł nie zdążył podpisać. Nastąpiło to jesienią 2015 roku, jak pełniłam obowiązki tzw. komisarza. Realizacja tej podpisanej umowy przeze mnie przedłużyła się o rok. Ten wydłużony czas realizacji spowodował, że zupełnie zapomniano o roli i zasługach poprzedniego burmistrza. Żeby dziesięć lat temu nie podjął odważnej decyzji o przejęciu obiektu za całkiem nieduże pieniądze, to nie byłoby teraz co świętować. Pomijanie osób nieżyjących, które już nie mogą zagrozić na scenie politycznej, a tylko dlatego, że było się kiedyś w totalnej opozycji do niej, jest dla mnie niezrozumiałe. Próby wykreślenia z historii dworca, gminy, śp. Mariana Dzięcioła, są smutne.

Mimo wszystko cieszmy się nowym obiektem, który posłuży nie tylko podróżnym, ale również wszystkim mieszkańcom. Na koniec dwa wersy tekstu Agnieszki Osieckiej, z piosenki Edyty Geppert, którym również rozpoczęłam : 

„Że nie mówiłaś mi (Mamo), jak szczęście kraść spod lady,
i nie uczyłaś mnie życiowej maskarady. Nie żałuję.”

Urszula Anna Kalinowska

 
Michal Krupa