Z naszych podatków

Zastanawia mnie, jak to jest? Wszyscy albo prawie wszyscy narzekamy na stan dróg w Polsce; a to, że wąskie, dziurawe, kręte, a to, że się korkują bo jest ich za mało itp., itd. Podobnie jest z miejscami pracy. Do niedawna ich brakowało, dziś, tak naprawdę, kto chce pracować, znajduje zatrudnienie. Natomiast pozostaje kwestia lokalizacji zakładów pracy. Najczęściej są one dojść znacznie oddalone od miejsc zamieszkania, co powoduje konieczność dojazdów, które trwają od kilkudziesięciu minut do nawet kilku godzin dziennie. Teraz krótkie zadanie arytmetyczne. 2x20x12=???. Co kryje się za tymi liczbami? Minimum 2 godz. dziennie pomnożone przez 20 dni roboczych w miesiącu i przez 12 miesięcy w roku daje 480 godzin rocznie spędzonych, a właściwie straconych przez każdego mieszkańca gminy Łochów dojeżdżającego do pracy w Warszawie.

Liczmy dalej, 480:8 (dniówka) = 60 dni roboczych czyli 3 miesiące każdego roku spędzone bezproduktywnie w środkach komunikacji. Czy można to zmienić? Na pewno tak i właśnie się to dzieje w całej Polsce, również w Łochowie. Budowanych lub modernizowanych jest wiele dróg i tras kolejowych, wśród nich są także te przebiegające przez naszą Gminę. Z pewnością kiedy wszystkie one zostaną zakończone, w znacznym stopniu skróci się czas dojazdu do pracy w Warszawie. Tak więc myślę, że przeważającej większości mieszkańców Gminy Łochów zależy na tym, by jak najszybciej planowane budowy i modernizacje sieci dróg i linii kolejowej z bezkolizyjnymi ich skrzyżowaniami zostały zakończone. Lecz żeby tak się stało, muszą się one najpierw rozpocząć. I tu zaczynają się problemy. Trasa przebiegu obwodnicy tym czy tamtym śladem, wiadukt czy tunel? Decydując się na zamieszkanie w jakimkolwiek mieście, trzeba się liczyć z tym, że z biegiem lat będą następowały zmiany w jego infrastrukturze, także tej drogowej, że za płotem mojej posesji może powstać zakład pracy. Jeżeli miasto ma się rozwijać, te zmiany muszą następować, bo w przeciwnym razie Łochów zostanie zapyziałą dziurą. Chyba nikt tego nie chce. Jednak, kiedy taka zmiana ma nastąpić w pobliżu mojej posesji, wtedy zaczyna się optyka czubka własnego nosa. Tak, proszę bardzo, budujcie, tylko nie koło mnie, tylko nie tak jak jest racjonalnie, lecz tak jak mi się wydaje, a właściwie, jak ja chcę. Jeżeli nie, to protest. Bliżej, dalej, górą, dołem, ile będzie kosztowało - nieważne, bo to nie z mojej kieszeni. Chwileczkę, czy na pewno? To przecież z naszych podatków. Takie - torpedujące rozwój infrastruktury - działania mogą spowodować opóźnienia w rozpoczęciu budów, a co za tym i w ich zakończeniu.  Czy my mieszkańcy Gminy Łochów tego chcemy?

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa